MAREK OŻÓG

Mały przewodnik kajakowy – okolice Komorowa

Pierwotną i prawidłową nazwą rzeki Utraty jest Nrowa. Taka nazwa występuje już w najstarszych zapisach z XV wieku oraz we wszystkich późniejszych dokumentach i mapach.

Utrata – rzeka w województwie mazowieckim, położona na Równinie Łowicko-Błońskiej, prawy dopływ Bzury. Ma około 76,5 km długości oraz powierzchnię dorzecza 792 km². Źródłami Utraty są dwie nikłe strugi wypływające na wysokości 160 m nad poziomem morza w okolicach Ojrzanowa (Las Skulski).

Szanowni Państwo, chciałbym Was zaprosić na najpiękniejszy odcinek tej rzeki. Nie pokonamy dzisiaj 12–20 kilometrów – rzeka Utrata w okolicach Komorowa nie pozwoli na szybką wędrówkę.

Etap I

 (2,8 km/3 h) rozpoczyna się w Paszkowie, przy mostku, niedaleko Ptak Expo w Nadarzynie. Odcinek spływu do zalewu w Komorowie wynosi zaledwie 2,5 km, jednak pokonanie go nie zajmie nam godziny – trzeba poświęcić około trzech. Dlaczego? To nie wyścig, to przygoda. Popłyniemy pośród łąk, będzie nas otaczał zapach traw i ziół, czasem zieleń przykryje horyzont i zasłoni rzekę. Przed nami ujrzymy niewielkie drzewa – tam znajdziemy koryto rzeki, która lekko meandrując, zaprowadzi nas do lasu. Jeżeli będziemy chcieli się zatrzymać i spotkać z grupą przyjaciół, posilić się na wodzie, to to jest to miejsce.

Na dalszym odcinku pracowici inżynierowie – bobry – przygotują nam dwie niespodzianki – tamy. Warto podziwiać ich kunszt: gałęzie poprzetykane pomiędzy sobą tworzą zwartą, silną konstrukcję. Przepływamy poprzez te tamy, rozpęd i myk… Płyniemy w lesie, liście wesoło kołyszą się na wietrze, woda szumi na zwalonych pniach drzew w korycie rzeki. Czasem trzeba wysiąść, wyprostować plecy. Kończący się las i widok zabudowań zwiastują bliskość zalewu. Jeszcze kilka zakrętów, pokłon w kierunku rzeki, aby przepłynąć pod mostkiem i wpłynąć na zalew. Przed nami otwarta woda, przepiękna, nie spotkamy już dalej takiej. Rozkoszujmy się widokiem, napawajmy ciszą. Płyńmy w lewą stronę do jazu. Pięknie, prawda? Jesteśmy na zalewie w Komorowie.

Etap II

– zalew Komorów – Jaz Pęcice (2 km/2 h). Rozpoczynamy przy jazie, a właściwie przy bocznym kanale. Popłyniemy rzeką o szerokości około 5 metrów przez park komorowski. Wysokie drzewa po obu stronach wprowadzą nas w miły nastrój. Przy końcu parku kamienna zapora do przepłynięcia bezpośrednio lub po przełożeniu paru kamieni. Następnie mijamy most na drodze Sokołów–Komorów i płyniemy dalej piękną powolną rzeką. Po lewej stronie wyspa porośnięta brzozami – nie przegapcie jej, gdyż stracicie cały urok tego odcinka. Po przeniesieniu kajaków na druga stronę zaczynają się rozlewiska, nieskończona przestrzeń zieleni. Cywilizacja zostaje za plecami. Płyniemy prostopadle do głównego koryta, zgodnie z nurtem (wypatrujmy go). Zieleń wpycha się wszędzie, zaakceptujmy to jak najszybciej, będzie nam łatwiej. Rzeka chowa się wśród traw i trzcin. Poszukujmy nurtu – on nas będzie prowadził. Odcinek jest trudny. Przy niskim poziomie wody trzeba zastosować technikę gondoliera. Jeżeli będziemy cicho, może zobaczymy czaplę białą i siwą, może odwiedzi nas orzeł bielik. W trawie widać wygniecione miejsca odpoczynku saren lub dzików. Rzeka nie chce zdradzić swojego szlaku, czasem trudno go znaleźć – rozstawiliśmy cienkie brzozowe tyczki. Jesteś jak podróżnik w nieznanej krainie – rzeka jest tam gdzieś w zieleni. Jeśli kajak płynie lekko, jesteś na właściwej drodze.

Po zasmakowaniu przyrody i jej dogłębnym poznaniu wpływasz na pierwsze rozlewisko. Nazwaliśmy je rozlewiskiem Nadziei. Będzie już łatwiej. Nadal musisz szukać nurtu, lecz jest coraz łatwiej. Czasem na trasie wśród zieleni nasi mistrzowie budownictwa postawią małą zaporę – nie zrażaj się. Struga jest coraz szersza, wpływasz na większe rozlewiska. Rozejrzyj się, napawaj widokiem, pomyśl, że okoliczni mieszkańcy prawdopodobnie nigdy tu nie byli. Znajdujesz się 20 km od wielkiego miasta, w przepięknym miejscu. Nie musisz jechać daleko, wystarczy, że przypłyniesz Utratą. Mijasz rozlewisko, a następnie… rozlewisko. Jest największe. Nie spiesz się, nie ma takiej potrzeby. Zjedz kanapkę, napij się gorącej herbaty. Ta chwila się tak szybko nie powtórzy.

Dookoła zieleń, grążele pływają po przezroczystej wodzie. Nasyciłeś się? Płyniemy dalej, poprzez lilie. Szukaj nurtu lub naszych tyczek. Wpływasz pomiędzy tatarak. Po prawej widzisz wielkie uschnięte drzewo, czasem na nim przysiądzie orzeł. Rzeka jest też gdzieś tam, budowniczowie również. Dwie lub trzy małe zapory – znasz już takie rozwiązanie. Płyniesz dalej korytem rzeki o szerokości około 2 metrów. Czasem jest zarośnięte, trzciny kołyszą się nad Tobą. Rzeka skręca w prawo, widzisz mały mostek – mostek poetów. Pokłoń się rzece lub przejdź górą. Za mostkiem po prawej miejsce po ognisku. Czasem w czwartki są tam poeci, może dzisiaj też. Rzeka zmieniła swój charakter – jest jak fosa. Po prawej staw Pęcicki i ogródki  działkowe. Drzewa chylą się do koryta rzeki lub już tam są. Płyń ostrożnie, woda może być głęboka i zamulona. Przed sobą widzisz jaz – nie przepłyniesz. Po lewej kanał zasilający stawy za drogą. Słyszysz przejeżdżające samochody. Wysiadasz przy cyplu lub przed zastawką kanału.

Etap III

– Jaz Pęcice – Pruszków – najdłuższy odcinek (3,7 km/2 h). Poszalejemy. Za jazem rozlewisko – tu zwodujesz kajaki. Uważaj schodząc – w wodzie wielkie głazy. Rozlewisko nie jest głębokie, ale i tu zdarzają się wędkarze. Wielka wierzba zagradza drogę – w zależności od poziomu wody płyniesz lewą lub prawą stroną. Rzeka wije się obok jezdni, słychać samochody, inni śpieszą się tam obok. Płyniemy kilka zakrętów i wita nas powalona wielka wierzba – pokłonisz się po raz kolejny. Dalej meandrująca rzeka prowadzi Cię do mostku. Zawołaj echo, chyba jest. Rzeka lekko przyspiesza, drzewa rosną w jej korycie. Zaczyna się cisza. Po lewej wyrasta wiklina. Są też nasi inżynierowie i ich konstrukcja. Blokuje rzekę i kanałek po lewej – różnica poziomów około 0,5 m. Skup się, niejeden witał się tu z wodą rzeki. Szybki przeskok z lekkim zwrotem w lewo przyspieszy Ci tętno. Za przeszkodą rzeka fajnie meandruje – trzymaj się nurtu i rozkoszuj przyrodą. Po prawej cóż to? Dopływ – to rzeka Raszynka dołącza do naszej wyprawy. Po prawej Malichy, ich mieszkańcy spacerujący wzdłuż brzegu patrzą na Ciebie, nie wiedzą co powiedzieć. Pozdrów ich, tak jak zawsze, gdy jesteś na szlaku. Może oni też kiedyś popłyną z Tobą.

Płyniesz jakbyś był w parku. Stare dostojne drzewa stoją wzdłuż brzegu. Jeśli masz zacięcie sportowe, tu możesz urządzić małe zawody – dwa kajaki dadzą radę płynąć równolegle, nieczęsto się to zdarza.
Może zbudujesz „tratwę” i popłyniesz w grupie, podzielisz się smakołykami, poznasz nowych przyjaciół.

Masz czas, nie spiesz się, rzeka niesie. Stary zniszczony mostek – w pokłonie nie ma nic złego. Po prawej odnoga do stawów Potulickich. Kiedyś też tam popłyniemy, ale jeszcze nie dziś. Jaz w Tworkach. Przenosimy kajaki po prawej stronie, jakieś 50 metrów. Płyniemy dalej. Piękne dostojne dęby rosną po obu stronach rzeki, nurt niesie nasz kajak. Roślinność w rzece czasem plącze wiosła. Przed nami most kolejki WKD, lekkie bystrze, po lewej Park Potulickich. W korycie rzeki betonowy jaz. Rozpędź się, nie żałuj energii, warto – różnica poziomów około 0,4 m. Przy niskim stanie wody możesz zahaczyć – utrzymuj równowagę. Za jazem głębokość około 1,7 m – uważaj na wywrotkę. Udało się. Nie wszystkim – pomóż przyjaciołom, asekuruj ich przy wysiadaniu z kajaka. Park po lewej ściąga spacerowiczów, pozdrów ich. Żeliwny zdobiony mostek informuje Cię o końcu wyprawy. Po prawej mały lokalny dopływ, za nim przybijasz do brzegu. Trybuny stadionu Znicza wiwatują na Twoją cześć. Jesteś zwycięzcą!

Tekst: Marek Ożóg